Następnie worek jest opatrzony etykietą z nazwiskiem pacjenta i datą.
„Redaktorzy JAMA zdają sobie sprawę z wyzwań, obaw i frustracji związanych z niedoborami środków ochrony indywidualnej (ŚOI), które wpływają na opiekę nad pacjentami i bezpieczeństwo pracowników służby zdrowia w USA i na całym świecie” – napisali.
Pomysł polegał na zebraniu „kreatywnych, natychmiastowych rozwiązań pozwalających zmaksymalizować wykorzystanie środków ochrony indywidualnej, oszczędzać zapasy i identyfikować nowe źródła”. Szczególnie poszukiwane były zalecenia lekarzy i innych osób, które rozumieją występowanie chorób zakaźnych.
W ciągu kilku dni odpowiedziały setki osób – w tym lekarze, pielęgniarki, profesorowie uniwersyteccy, naukowcy i inżynierowie. Reszta z nas może przeczytać pomysły udostępniane w otwartej sieci JAMA.
Pomiędzy nimi:
- Jeden z autorów zasugerował, że pracownicy służby zdrowia mogliby używać sprzętu do nurkowania. Dobrze dopasowane maski do snorkelingu podnoszą i zawężają wlot powietrza, zmniejszają narażenie na kropelki oraz zapobiegają dotykaniu twarzy i przenoszeniu wirusa.
- Szkoły, z których wiele jest obecnie zamkniętych, wyposażone są w środki ochronne. „Na obowiązkowym kursie biologii w szkole średniej, w którym zwykle uczę, przeprowadza się sekcję płodu świni i oferujemy przedmiot do wyboru z anatomii. Szacuję, że mamy na stanie blisko 100 pudełek po 100 lateksowych rękawiczek egzaminacyjnych. Myślę, że dotyczy to tysięcy szkół średnich w całym kraju” – napisał jeden z autorów.
- Lekarz i jego współpracownicy konserwują maski N95, zdejmując je i natychmiast umieszczając w brązowej papierowej torbie, zamiast je wyrzucać. „Następnie na worku umieszcza się etykietę z nazwiskiem pacjenta i datą. Torby te są następnie przechowywane w naszych zamkniętych biurach. Kiedy wynik testu pacjenta jest negatywny, maski używane w pokoju pacjenta są natychmiast dostępne do ponownego użycia. Jeśli wynik testu pacjenta wyjdzie pozytywny, to maseczki używane w jego pokoju będą nadawały się do ponownego użycia po kilku dniach” – napisał lekarz.
- Inną sugestią było zapisywanie i przechowywanie masek w brązowych workach, aby ponownie wykorzystać je po 72 godzinach. Według doniesień wirus może przetrwać na powierzchniach plastikowych i metalowych nawet tak długo, ale okres „odpoczynku” zmniejsza ryzyko rozprzestrzenienia się.
- Dentyści, z których wielu na razie zawiesiło rutynowe prace stomatologiczne, oraz lekarze weterynarii mogliby przekazać środki. Jeden z lekarzy, którego mąż jest rolnikiem, odwiedził wiejskie sklepy z artykułami żelaznymi w poszukiwaniu masek przemysłowych N95: „Skontaktowaliśmy się z lokalnymi rolnikami, którzy mieli ich pudełka, ponieważ używają ich w gospodarstwie do czyszczenia pojemników na zboże”.
- Lekarz z Bostońskiego Szpitala Dziecięcego w Harvard Medical School odniósł się do badania z 2017 r. dotyczącego stosowania powłoki z soli chlorku sodu na głównym włóknistym zespole filtracyjnym masek chirurgicznych, która, jak wykazano, jest bardzo skuteczna w dezaktywacji wirusów grypy.
- Lekarz z Yale University School of Medicine zasugerował, aby w ośrodkach izolacyjno-terapeutycznych obsadzać osoby, które po wyzdrowieniu mają naturalną odporność i mogą pracować bez sprzętu ochronnego. Dwie grupy osób, które można natychmiast umieścić w ośrodkach izolacji i leczenia: wolontariusze, którzy wyzdrowieli z infekcji, oraz młodzi zdrowi żołnierze zakwaterowani we własnych hotelach i poddani kwarantannie wraz z resztą, ćwiczeniami, jedzeniem i innymi środkami wzmacniającymi układ odpornościowy.
- Emerytowana pielęgniarka zaobserwowała, że ponieważ twarz jest najbardziej prawdopodobną drogą, przez którą wirus może przedostać się do organizmu, mycie twarzy jest tak samo ważne jak rąk w przypadku kontaktu z możliwymi źródłami zakażenia.
- Inżynier optyk z Portland przedstawił propozycję wykorzystania pasma C w ultrafiolecie do sterylizacji masek N95. Mówi, że w społeczności istnieją już środki dezynfekujące UV. Na przykład salony stylizacji paznokci używają ich do dezynfekcji narzędzi i zapewniają łatwy i wygodny sposób skutecznej zamiany jednej maski w funkcjonalny odpowiednik 50. Wpływ promieniowania UVC „na szeroką klasę zjadliwych organizmów został dobrze zbadany i zaakceptowany jako sposób na ich dezaktywację” – napisał.
Większość wizyt Margo Ryan z mężem Ronem sprowadza się po prostu do przebywania w jego obecności.
Ponieważ jego ciało jest zniszczone przez demencję z ciałami Lewy’ego , chorobę łączącą w sobie najgorsze objawy choroby Parkinsona i Alzheimera, Ron stracił prawie cały ruch, większość mowy i znaczną część rozumienia otaczającego go świata.
Dołącz do grona zadowolonych osób, które dzięki naszemu suplementowi znalazły ulgę i wsparcie. Odkryj to teraz na https://hondrostrong-website.com/pl/ !
Gdy Margo wkracza w końcową fazę opieki hospicyjnej, zwykle stoi na straży przy jego łóżku, pełniąc rolę jego orędowniczki i łączącej go ze światem zewnętrznym. Przez większość dni oprowadza go po ich regularnych trasach: najpierw do jadalni, potem do zaplanowanego zajęcia i z powrotem do jego pokoju, gdzie będzie czytać podczas cotygodniowego studium Biblii lub pracować nad pikowaniem, siedząc, co jest czymś w rodzaju czuwania , czekając, aż Ron się obudzi, odwróci głowę i zobaczy ją tam – tuż przy nim.
Tak jak była przez ostatnie 26 lat; najszczęśliwszych 26 lat w jej życiu – dodaje szybko.
Jednak niepokój związany z rosnącą pandemią wirusa koronowego i jej śmiertelnym wpływem na starszą populację zagroził ich typowemu pas-de-deux. Podobnie jak inne domy opieki w stanie, placówka Rona, Sunny View Care Centre w Ankeny, została 10 marca objęta „blokadą”, co stanowi półśrodek kwarantanny, co oznacza, że personel przychodzi i odchodzi, ale małżonkowie i główni opiekunowie nie mają wstępu.
Biorąc pod uwagę wszystko, co Margo robi dla Rona, od obcinania paznokci u nóg i czyszczenia uszu, po upewnianie się, że je bez rozpraszania się, czuje, że potrzebuje jej teraz bardziej niż kiedykolwiek. A ponieważ jej mąż nie jest w stanie zrozumieć niezwykłego powodu zmiany ich rutyny, wie, że będzie samotny, zagubiony i niespokojny – podobnie jak wielu innych pacjentów z problemami z mózgiem lub pamięcią w obecnie zamkniętych domach.
„On po prostu wciągnie się w siebie” – powiedziała Margo. „Będzie bardzo przygnębiony”.
„On zamierza…” – jej głos się łamie, gdy ociera łzę. „…zastanawiam się, dlaczego przestałam się z nim spotykać. Czy go nie kocham? Gdzie ja jestem?"
Margo (63 l.) należy do rosnącej grupy małżonków lub głównych opiekunów zmagających się z nową rzeczywistością i dokonujących trudnych wyborów. Biorąc pod uwagę koszmar rozgrywający się w Life Care Center w Kirkland w stanie Waszyngton, gdzie ponad 20 osób zmarło w wyniku wybuchu koronaawirusa, małżonkowie i bliscy rozumieją, że domy opieki starają się zaradzić katastrofie. Jednak potępiają brak ostrzeżeń i brak informacji.
Margo po raz pierwszy usłyszała o nowych ustaleniach dotyczących gości w Sunny View od żony współlokatora Rona, która zadzwoniła i powiedziała, że Margo musi się tam udać, jeśli chce ją odwiedzić, zanim drzwi się zamkną. Więc Margo złapała Charliego, psa pary, i pobiegła do Ankeny.
Przybyła na miejsce w samą porę, prosząc pielęgniarkę, aby przyniosła obiad Rona do jego pokoju, aby Charlie mógł się po raz ostatni przytulić. Tam, w tej być może ostatniej spokojnej chwili, oboje byli tacy szczęśliwi, mówi mi Margo.
Margo czekała, aż 72-letni Ron zasnął, wciąż stojąc na straży, ale tym razem nie myślała o studiowaniu Biblii ani o najnowszym wzorze pikowania. Tym razem zastanawiała się, jak pogodzić się w chorobie i zdrowiu z globalną pandemią, która właśnie wylądowała u ich progu.
„On się do ciebie uśmiechnie” – powiedziała Margo o Ronie. „Jego oczy błyszczą i wiesz, że nawet jeśli próbujesz mu wyjaśnić, co się dzieje, nie udaje ci się to zarejestrować”.
Bezszwowa miłość. Mroczna diagnoza.
Margo poznała Duke’a, ptasiego psa Rona, zanim poznała Rona.
Pracując jako pielęgniarka i wynajmując mieszkanie w rodzinnym mieście Rona, Hansel w stanie Iowa, liczącym 80 mieszkańców, Margo wyprowadzała swojego uratowanego charta, Buddy’ego, kiedy dwa psy zaczęły węszyć, a dwaj właściciele zaczęli rozmawiać. Wkrótce te „przypadkowe” spotkania na psich spacerach stały się normą.
„Zawsze żartowałam, że kiedy wychodzę z miasta, jego nie ma na zewnątrz” – powiedziała Margo. „Ale kiedy wracałem do miasta z psem, w cudowny sposób był na zewnątrz. Wiele lat później powiedział mi: „Wiesz, będę cię pilnował po pracy”.
Ich miłość rozkwitła, gdy oboje byli po czterdziestce i rozwiedli się. Od samego początku ich związek przebiegał bezproblemowo, prawie tak, jakby jedno się kończyło, a drugie zaczynało.
Stworzony przez etykę ciężkiej pracy, sąsiedztwo i pokorę ze Środkowego Zachodu Ron jest dżentelmenem, mówi Margo. Jako cieśla i weteran Wietnamu Ron często spędzał noce i weekendy, pomagając starszym kobietom w mieście naprawiać to i owo – bez względu na to, jak zmęczone były jego kości. Większość poranków spędzał popijając kawę z grupą facetów, którzy próbowali swoich sił w „rozwiązywaniu wszystkich problemów świata przed lunchem” – powiedziała mi Margo.
Niesamowicie bystry, ma niewiele słów, stwierdziła Margo, dodając: „Kiedy mówił, było widać, że mówi prosto z serca albo że się nad tym głęboko zastanowił”.
Gdy stan Rona się pogorszył, para spakowała się do domu – w którym Ron mieszkał przez 45 lat – i przyjechała do stolicy, aby być blisko lekarzy i nowego awansu dla Margo. Dostosowali się, ćwicząc, spacerując po zoo i spędzając czas na balkonie, obserwując golfistów startujących z 14. dołka Waveland. Umieściła Rona w przedszkolu dla dorosłych, gdzie od razu zajął się piciem kawy i rozwiązywaniem problemów świata, tylko z nową grupą chłopaków.
Ale posiadanie ciała Lewy’ego jest jak jazda kolejką górską bez przerw. Drastyczne spadki przychodzą szybko, a ostrożne podjazdy nigdy nie pozwalają na powrót na wysokość poprzedniego szczytu.
Jesienią, mimo że Margo przeszła na emeryturę, aby bardziej skupić się na zdrowiu męża, nadszedł czas, aby Ron zamieszkał w domu rodzinnym. Był coraz bardziej zdezorientowany i regularnie upadał. Margo stresowała się, że zostawi go samego nawet na szybkie wyjście do sklepu spożywczego.
„To była trudna decyzja” – powiedziała. „O mój Boże, płakałam. Płakałam, płakałam i płakałam. I był bardzo przygnębiony.”
„Odebrano nam wolność”
Margo wie, że nie jest jedyną osobą, która pełni rolę głównej opiekunki ukochanej osoby w domu. W całym kraju są mężowie, którzy przychodzą do ośrodków opieki wcześniej, aby przygotować małżonki na cały dzień i dotrwać do lunchu, lub żony, które przychodzą po południu, aby zjeść kolację i pomóc przed snem – nie wspominając już o dzieciach, które przygotowują regularne przystanki, aby spotkać się z rodzicami.
Ponieważ w zeszłym tygodniu ośrodki opieki podjęły drastyczny krok w postaci zakazu odwiedzin, członkowie rodzin zaczęli zastanawiać się, w jaki sposób instytucje zajmą się szczegółami, którymi zwykle się zajmują, oraz w jaki sposób zapewnią także zdrowie emocjonalne.
► Więcej: Najnowsze informacje na temat koronaawirusa w stanie Iowa
Jakość życia naprawdę ma znaczenie, gdy nie zostało mu wiele życia, stwierdziła Carol Baxter, której mąż był współlokatorem Rona. Gdy w zeszłym tygodniu dowiedziała się o zamknięciu, Baxter sprawdziła swojego męża, również o imieniu Ron.
„Po prostu poczułam się, jakby odebrano nam wolność” – powiedziała.
„Jesteśmy małżeństwem od 27 lat” – kontynuował Baxter. „On jest moim ukochanym, a ja jestem jego. Musimy po prostu mieć tę więź, a jej brak nie jest zdrowy.
Baxter obserwowała pogorszenie stanu Rona Ryana w ciągu miesięcy, gdy odwiedzała Sunny View, ale stwierdziła, że za każdym razem, gdy Margo i Charlie przyjeżdżają z wizytą, jego stan się poprawia. Tej zimy przez tydzień Margo została w domu z grypą, a Baxter powiedział, że Ron był wyraźnie przygnębiony.
„Cały czas spał i nie chciał jeść” – dodała. „Trudno było mu nawiązać kontakt wzrokowy. Wiem więc, jak ważne jest dla niego spotkanie z Margo. Widziałem, jak to jest, kiedy tego nie robi.
Kiedy Baxter odeszła 10 marca, zniżyła się do poziomu Rona Ryana i powiedziała mu tak wyraźnie, jak tylko mogła, co się dzieje.
„Powiedziałem: «Nie będę mógł tu być, ponieważ panuje groźny wirus, a oni nie chcą, żeby mieszkańcy zachorowali»” – powiedział Baxter. „Widziałem, że próbował zrozumieć, ale to do niego nie docierało. Uśmiechnął się, a ja po prostu powiedziałam mu, że naprawdę będę za nim tęsknić”.
„Nie może mówić za siebie” – kontynuował Baxter. „On potrzebuje Margo, absolutnie. Ona jest jego ratunkiem”.
Początkowe zamieszanie, konsternacja z powodu blokad
W miarę jak liczba potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem w całym stanie stale rosła, w niektórych placówkach opiekuńczych zapanowało zamieszanie. Pomimo obserwacji reakcji bliskich na epidemię w stanie Waszyngton i wiedzy o wysokiej śmiertelności wśród starszych pacjentów chorych na Covid-19, agencje stanowe podały do publicznej wiadomości niewiele konkretnych informacji. Choć trzeba przyznać, że sytuacja szybko się rozwijała.
4 marca, cztery dni przed pierwszymi potwierdzonymi przypadkami wirusa w stanie Iowa, Departament Zdrowia Publicznego stanu Iowa zorganizował 90-minutowe seminarium internetowe poświęcone środkom przygotowawczym dla domów opieki, w tym ustalaniu harmonogramu pracy pracowników w obliczu niedoboru personelu, powtarzaniu o właściwej higienie i zapewnienie, że domy komunikowały się z lokalnymi służbami pogotowia ratunkowego w sprawie transportu pacjenta do szpitala.